poniedziałek, 24 czerwca 2013

Will you be my love ?

- Za pomocą pstryknięcia palcami wracam pamięcią do tego dnia. Wydawało mi się, że "kocham", nic bardziej mylnego. Czasami bywa tak, że mylimy miłość z zauroczeniem. Zacznijmy od grudnia 2006 roku, moim sercem zawładnęła zielonooka blondynka. Tak wiem, zauroczenie, fascynacja." Miłość" to tak odległy temat i nieznany ląd dla dziecka, ale ja wkraczałam w fazę, gdy kształtowały się moje zmysły. Miłość, stała już pod moimi drzwiami, czekając na odpowiedni moment, by zapukać.
Margaret
miała dość nieśmiałą przyjaciółkę jak na tamten czas. Pierwszy raz zobaczyłam ją na turnieju, na który przyszły razem. Ależ to było oczywiste, że ta brunetka o cudnych, brązowych oczach od razu przypadnie mi do gustu !
Był to ułamek sekundy, lecz w kinie wspomnień mogę odtwarzać ten moment jak pełnometrażowy film.
Nieśmiałość była pierwszą rzeczą, która nas łączyła, a poruszanie jej tematu z Margaret stało się naturalne, lecz zapatrzona w dziewczynę o blond włosach mogłam wiele stracić i nic nie zyskać.
Niedługo po tym zbliżały się moje urodziny, dokładnie dziewiątego dnia pierwszego miesiąca, a był to pamiętny 2007. Odnosząc się do tych kilku chwil, muszę wspomnieć o dziewczynie imieniem Veronica, która miała poniekąd wpływ na rozwój dalszej sytuacji.
W dniu moich urodzin, siedząc na szkolnym korytarzu dostałam wiadomość z życzeniami od Susan, dziewczyny Veroniki, do których dołączyła się ów brunetka !

Susan planowała przyjechać do mnie, a pytaniem retorycznym oznajmiła mi, że nie będzie sama.
Wielu rodziców nie wie co robić, gdy wkraczamy w okres buntu. Zmierzam do tego, że miałam szlaban co traktowałam bardziej jako areszt domowy.
Melody, tak brzmiało jej imię. W ogólnej rozmowie starałyśmy się lepiej poznać, wyłapać chociaż okruchy słów opadające bezwładnie na ziemię.
Trudno jest wytłumaczyć mi nawet samej sobie, dlaczego sparaliżował mnie strach.
Na koniec dnia odprowadzając je na autobus powrotny układałam w głowie plan jak się odezwać, zagadać o 9 ciągłych liczb, które miały dla mnie wtedy tak wielkie znaczenie.
Jadąc w weekend na mistrzostwa, Margaret wysłała mi upragniony numer.
Wiecie... zaczęłyśmy pisać codziennie, spotykać się coraz częściej dążąc w naszej nieśmiałości do czegoś wielkiego, czego obie tak bardzo pragnęłyśmy.
Zakochałam się i tak to się zaczęło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz