Ta historia opierająca się na sześcioletnim fundamencie, wykreowana przez pasję, połączyła pewną grupę ludzi.
Drobny, umiarkowany chód dziewczynki przerodził się w nieoczekiwany bieg wydarzeń.
Błądząc między marzeniami osiągnięć Elizabeth, jako 11-letnie dziecko przystąpiła do sekcji piłki nożnej.
Poznawała co chwilę nowych ludzi, wspólnie przeżywała wzloty i upadki, jednak to nie znaczy, że te osoby były jej bliskie. Czasami odczuwała euforię i była szczęśliwa, że jej pasja kwitnie, ale bywały również momenty zwątpienia i smutku.
Rok z jej życia minął jak z bicza strzelił i znów nowi ludzie, więcej oczekiwań, które pokładali na jej barki. Wtedy znalazła się osoba, która pomogła jej wzniecić ogień w sercu i pokazała drogę, która prowadziła do sukcesu.
Annabelle mieszkała niecałe 500 metrów od Elizabeth. Jeździły razem na treningi, coraz więcej rozmawiały, a jedyne co je różniło to wiek. Była to niewielka różnica, Elizabeth była jedynie dwa lata młodsza.
Annabelle była szczupłą dziewczyną o niebieskich oczach. Krótko ścięte włosy, co Elizabeth tłumaczyła sobie wygodą i modą panującą wśród piłkarek.
Po dłuższym czasie ich znajomości, wędrując na stadion wzdłuż torów, Annabelle wielokrotnie wypowiadała imię pewnej dziewczyny, która była bohaterką wielu jej opowiadań.
- Mogę Ci zaufać ?
Elizabeth bała się odpowiedzialności, lecz kiwnęła jedynie głową, patrząc na Annabelle oczami dziecka.
- Widzisz, bo Melody i ja jesteśmy ze sobą od kilku miesięcy.
- Można było się tego spodziewać.
- Skąd taki wniosek ?
- Z twoich wypowiedzi, ja chyba nie poświęciłam w żadnej swojej opowieści tyle uwagi jednej osobie.
- Nie masz z tym problemu, prawda ?
- Nie, zastanawia mnie jak to jest.
- To znaczy jak ?
- Żyć z dziewczyną.
- Rozumie mnie jak nikt inny. Nie myślałaś nigdy o tym ?
- By być z kobietą ? Nigdy mi się to nie zdarzyło.
- Wiesz, gdy na mnie patrzy to czuje, że w jej spojrzeniu są ukryte niespożyte pokłady ciepła.
- To przynajmniej nie będzie Ci zimno. - rzuciła Elizabeth uśmiechając się do Annabelle.
- Możesz się śmiać, ale zobaczysz, że któregoś dnia i Tobie się to zdarzy.
- Ależ ja nie twierdzę, że będzie inaczej.
Annabelle nie czuła dyskomfortu opowiadając historię swego związku, który był dla Elizabeth zagadką, sekretem, którego musiała bronić by szeptu ich miłości nie usłyszał nikt niepowołany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz