sobota, 23 listopada 2013

Show me how you make a first impression.

Domino zdarzeń gnało bezpamiętnie.
Każde kolejne spotkania to nowe znajomości, większe możliwości.
Jedno pozostawało niezmienne, miłość Annabelle i Melody z dnia na dzień była coraz silniejsza.
Przed naszymi oczami kreował się wizerunek pary idealnej, pełnej zrozumienia, czułości, ale i namiętności.
Gdy Melody patrzyła na Annabelle w jej oczach widać było coraz większy płomień pożądania.
Chciały więcej niż mogły unieść, ale ich wiara i nadzieja była tak silna, że wszystko przychodziło im bez trudu. Nigdy nie widzialam, żeby ktoś się tak rozumiał.
Uwielbiamy wszystko co zakazane, bo przecież to smakuje najlepiej.
Może wydać się to dziwne, ale w tym wypadku alkohol przełamywał każdą barierę, sprawiał, że wstyd niwelowano do najniższego stopnia.
Nie były to imprezy w stylu Gatsbiego, ale uwierzcie mi, że to najlepsze wspomnienia jakie miały.
Uzależniały się od siebie, nie wyobrażały sobie dnia spędzonego samotnie, bo był to dzień stracony.
Każda okazja jest dobra, a co dopiero gdy jedna z nich ma 17 urodziny.
Za młode na to, by wprawiać się w stan alkoholowego upojenia? Nie sądze by interesowało je zdanie innych.
Niezależne kierowały się własnymi poglądami, zostawiając w tyle tych, którzy ich nie akceptowali.
Do tego momentu właściwie zmierzam.
Amy, piwnooka brunetka o zniewalającym uśmiechu, przyjaciółka Melody, ale było jedno niedopowiedzenie w tej relacji.
Piwnooka dziewczyna nie wiedziała o "temacie", mianem którego określano homoseksualizm w grupie branżowych osób.
Wytłumaczyć Melody mógł jedynie strach przed odrzuceniem, brakiem akceptacji jej odmienności.
Pierwsza butelka, muzyka.
Alkohol powoli szumiał w głowie.
Druga butelka, tort.
Brak barier, zahamowań.
Elizabeth podbiegła chwytając talerzyk z tortem, który wylądował na twarzy Amy.
Jakże wielkie było zdziwienie Melody i Annabelle, nie wspominajac o samej Amy.
Nie zamieniły ze sobą ani słowa, wymieniając jedynie krótkie, dość płytkie spojrzenia.
Elizabeth zaczęła się śmiać wprawiając w ten sam stan resztę osób.
Lampa błyskowa co chwile oślepiała tańczących.
I tak całą noc.
Organizm miał okazję się zregenerować, ale o wyspaniu nie było mowy.
Amy spojrzała za okno, było szaro i ponuro, a krople deszczu obijały się o parapet.
To jak spędzimy dzień zależy tylko i wyłącznie od nas samych.
Podniosły się z łóżek i wybiegły na podwórze.
Nie sądziłam, że tyle radości może dać pare kałuż.
Biegały na boso po podwórku, ochlapując się wzajemnie.
Melody chwyciła szlauf i odkręciła wodę. Wielkim strumieniem wody oblewała uciekającą Elizabeth i Amy.
Mimo, że padał deszcz to dla nich świeciło słońce, a ich śmiech rozbrzmiewał między murami pobliskich domów.

wtorek, 5 listopada 2013

People say goodbye in their own special way.

Bardzo często zdarza nam się zmieniać otoczenie, ale w tak młodym wieku naszym życiem sterują rodzice.
Bezsilność wobec zmiany biegu zdarzeń bywa przytłaczająca.
Troskę rodzica doceniamy z czasem, gdy cofamy się myślami.
Elizabeth zagubiła swoją tożsamość na szkolnych korytarzach, gdzie próbowała dopasować się do elit.
Być może było zupełnie inaczej i dopiero wtedy, gdy przekroczyła próg nowej szkoły odnalazła swoją osobowość.
Stare znajomości dały jej wiele możliwości.
Jesteś kimś, albo nie istniejesz.
Najważniejsze by odnaleźć się w danej grupie społecznej. Na co je dzielimy, zaczynając od zera ? Kujony, sportowcy, elita.
Któż nie chciałby być KIMŚ. Bycie sportowcem równało się z byciem rozpoznawanym na szkolnym korytarzu, ale także twoja odmienność dominowała wśród rówieśników.
Dyskretne spojrzenia, szczery uśmiech i odrobina pożądania. Przypadek czy może przeznaczenie postawiło je na swojej drodze ?
Większość z nas wychodzi z założenia, że w naszym życiu wszystko dzieje się po coś. Nie wszystko jednak jest takim jak nam się wydaje. Dostrzegamy to dopiero z czasem.
Zatracamy siebie, wierząc, że znaleźliśmy to na czym nam zależało.
Tylko nasuwa się pytanie, czy takie uczucie ma szanse na przetrwanie, gdy łączy was wszystko, ale jest jeden argument przeciwko wam ? Mówi się, że miłość nie wybiera, ale co jeśli dzieli ludzi w czasie o 19 lat ?

- Naucz mnie życia, bym wiedziała jak korzystać z niego w pełni.

Historia Nauczyciela i Ucznia, a być może Mistrza i Ucznia, która zawsze kończyła się tak samo.
Towarzyszyły temu wzloty i upadki. Potajemne spotkania, nocne rozmowy, szczere wyznania.
Wsparcie przyjaciół w takich momentach jest dla nas bardzo ważne, lecz co jeśli się ich nie ma ? Być może właśnie ich zyskujemy, by w bilansie zysków i strat wyjść na zero.
Laura nauczyła ją kochać, ale także tego by się nigdy nie poddawać.
Cel jest do osiągnięcia jeśli naprawde tego chcemy.

Annabelle zapoznała ze sobą Elizabeth i Melody.
Uwierzcie mi na słowo, przypadki nie istnieją, bo ziarno, które zasadziły przy pierwszym spotkaniu zaowocowało pięknym kwiatem przyjaźni.